A więc mamy wojnę, tuż za naszą granicą. Mimo że nie jesteśmy w nią uwikłani bezpośrednio, nie toczy się ona na naszych terenach, a przynajmniej nie na naszych od zakończenia drugiej wojny światowej, to pośrednio odczuwamy jej skutki w postaci, a właściwie w postaciach, przybywających do Polski jako uchodźcy. Każda wojna to zło, to okrucieństwo, to ból, cierpienie i śmierć. Czy w takich okolicznościach można sobie żartować? Czy można podchodzić lekkodusznie do życia, tworząc niniejsze zapiski, tak jak ja to robię?...
czwartek, 31 marca 2022
piątek, 18 lutego 2022
58. O znakach szczególnych i językach
Ostatnio przeczytałem gdzieś, że Francuzi bardzo się zajeżyli, czy może zażabili, na to, że w ich dowodach osobistych rubryki są tłumaczone na angielski. Akademia Francuska, która powstała dawno temu, żeby strzec czystości języka francuskiego, zamierza wytoczyć proces swojemu rządowi, że ten stawia język ojczysty na równi z zagranicznym...
poniedziałek, 31 stycznia 2022
57. O kłótniach i późniejszych zaparciach
Czasami słucham lub czytam przeróżne wypowiedzi w mediach na przeróżne tematy. Dosyć często widzę, że ludzie się ze sobą nie zgadzają, co jest rzeczą normalną na tej planecie, a jeśli istnieje życie na innych planetach, to tam pewnie też tak jest, wśród ufoludków. Normą (przynajmniej na Ziemi), niestety, staje się, że ludzie obrzucają się błotem, rzucając mięsem. Jeden z drugim za pomocą wulgaryzmów i wyzwisk próbują przekonać tych innych o swojej racji. Tak sobie myślę - czy naprawdę chcą tamtych przekonać do swoich poglądów?...
sobota, 15 stycznia 2022
56. O zmianach klimatu i ufoludkach cz. 2
W poprzedniej części pisałem o ociepleniu klimatu, jakiego doznałem po przylocie do Polski - tutaj zajmę się ochłodzeniem klimatu w stosunkach międzyludzkich na przykładzie spotkań moich i mojej rodziny z przedstawicielami polskiego społeczeństwa, czyli osób pierwszego kontaktu (sprzedawców w sklepie), kominiarza i dwóch księży...
środa, 5 stycznia 2022
55. O zmianach klimatu i ufoludkach cz. 1
Nie chcem, ale muszem... pamiętacie to? A ja trochę odwrotnie, musiałem, ale i chciałem... jechać do Polski na, powiedzmy, urlop. Byłem podekscytowany, trochę zdenerwowany, ale nie wnerwiony, pełen nadziei, dokładnie to nie wiadomo na co i raczej szczęśliwy. Oprócz ważnego wydarzenia, które czekało na mnie w ojczyźnie (czy może raczej to ja czekałem na to wydarzenie), byłem również zadowolony tak po prostu, że wreszcie po długim okresie utrudnień w podróżowaniu spowodowanym pandemią (czy może raczej walką z pandemią) sam osobiście zobaczę, usłyszę i poczuję, co tam słychać, widać i czuć w moim pięknym kraju...
Subskrybuj:
Posty (Atom)