poniedziałek, 23 maja 2022

61. O eksmisji i ostatniej desce ratunku

   W poprzedniej części zacząłem opisywać moją podróż do Polski. Zakończyłem na angielskim lotnisku (opis, nie podróż), gdzie przed wejściem do końcowej poczekalni, tej opisywanej już kiedyś przeze mnie, hermetycznej i pozbawionej toalet, pan sprawdzający bilety zakomunikował mojej żonie (podróżowaliśmy we dwójkę), że zamieniono jej miejscówkę...

poniedziałek, 2 maja 2022

60.O skupieniu i kupkach

    Pojechałem (poleciałem) sobie niedawno do Polski. Kolejny raz. I jak zwykle obserwuję, co się zmieniło w mojej ojczyźnie (na dobre i na złe), co się nie zmieniło (na gorsze lub co gorsza - na lepsze) i trzecia możliwość - jedno i drugie, czyli tak naprawdę dane zjawisko nie zmieniło się, ale ja zacząłem go w końcu dostrzegać i dla mnie to jest jakaś zmiana. Zacznę od tego ostatniego...

czwartek, 31 marca 2022

59. Z żartami nie ma żartów

   A więc mamy wojnę, tuż za naszą granicą. Mimo że nie jesteśmy w nią uwikłani bezpośrednio, nie toczy się ona na naszych terenach, a przynajmniej nie na naszych od zakończenia drugiej wojny światowej, to pośrednio odczuwamy jej skutki w postaci, a właściwie w postaciach, przybywających do Polski jako uchodźcy. Każda wojna to zło, to okrucieństwo, to ból, cierpienie i śmierć. Czy w takich okolicznościach można sobie żartować? Czy można podchodzić lekkodusznie do życia, tworząc niniejsze zapiski, tak jak ja to robię?...

piątek, 18 lutego 2022

58. O znakach szczególnych i językach

   Ostatnio przeczytałem gdzieś, że Francuzi bardzo się zajeżyli, czy może zażabili, na to, że w ich dowodach osobistych rubryki są tłumaczone na angielski. Akademia Francuska, która powstała dawno temu, żeby strzec czystości języka francuskiego, zamierza wytoczyć proces swojemu rządowi, że ten stawia język ojczysty na równi z zagranicznym...

poniedziałek, 31 stycznia 2022

57. O kłótniach i późniejszych zaparciach

    Czasami słucham lub czytam przeróżne wypowiedzi w mediach na przeróżne tematy. Dosyć często widzę, że ludzie się ze sobą nie zgadzają, co jest rzeczą normalną na tej planecie, a jeśli istnieje życie na innych planetach, to tam pewnie też tak jest, wśród ufoludków. Normą (przynajmniej na Ziemi), niestety, staje się, że ludzie obrzucają się błotem, rzucając mięsem. Jeden z drugim za pomocą wulgaryzmów i wyzwisk próbują przekonać tych innych o swojej racji. Tak sobie myślę - czy naprawdę chcą tamtych przekonać do swoich poglądów?...