środa, 5 stycznia 2022

55. O zmianach klimatu i ufoludkach cz. 1

   Nie chcem, ale muszem... pamiętacie to? A ja trochę odwrotnie, musiałem, ale i chciałem... jechać do Polski na, powiedzmy, urlop. Byłem podekscytowany, trochę zdenerwowany, ale nie wnerwiony, pełen nadziei, dokładnie to nie wiadomo na co i raczej szczęśliwy. Oprócz ważnego wydarzenia, które czekało na mnie w ojczyźnie (czy może raczej to ja czekałem na to wydarzenie), byłem również zadowolony tak po prostu, że wreszcie po długim okresie utrudnień w podróżowaniu spowodowanym pandemią (czy może raczej walką z pandemią) sam osobiście zobaczę, usłyszę i poczuję, co tam słychać, widać i czuć w moim pięknym kraju...

piątek, 17 września 2021

54. Niepewność

    Jestem dobry. To uczucie prześladuje mnie już od jakiegoś czasu. Wraca jak bumerang w najmniej odpowiednim momencie, spędza sen z powiek (no właśnie mówię - w najmniej odpowiednim momencie), powoduje frustracje. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie wiem, czy to dobrze, że jestem dobry, czy wprost przeciwnie. I to mnie wnerwia...

wtorek, 24 sierpnia 2021

53. O robieniu kariery i plecach

   Pandemia pandemią, a życie wraca powoli do normy. Co prawda do innej normy. Nad samą zarazą nie będę się rozpisywał, jest to temat bardzo... nie będę pisał i już. Powiem tylko ogólnie, że zmieniono nam, zwykłemu ludowi pracującemu miast i wsi, kryteria postrzegania rzeczywistości...

środa, 4 sierpnia 2021

52. O matce, żonie i prezesie

    Ostatnio przeczytałem o chrzcie dziecka sławnych rodziców, a w szczególności sławny jest tatuś, choć teraz siłą rzeczy i mamusia. Nie powiem, żebym się wnerwił tym faktem, bo sam jestem wierzący i cieszy mnie, jak wspólnota nasza się powiększa. Jednak dało mi to wydarzenie trochę do myślenia. Tatusiem jest niejaki...

piątek, 16 lipca 2021

51. O jednostkach i masach

    Ostatnio przyszywałem sobie guzik do koszuli i się wnerwiłem. Nie, nie dlatego, że się pokłułem, ani też nie dlatego, że zgubiłem igłę. Pamiętam jak raz mi gdzieś ją wcieło i musiałem potem na kolanach przeczesywać cały pokój, by uniknąć życia w psychozie z obawy przed przebiciem sobie stopy na wylot. Moja nerwówka nie była też spowodowana tym, że szycie na pewno nie jest moim hobby. Powodem była...