wtorek, 16 lutego 2021

42. O nieszczęściu w szczęściu, młodej kobiecie i numerkach

    Ostatnio przeczytałem o tym, że w USA ktoś wygrał jeden miliard w loterii i się wnerwiłem. Nie, nie dlatego, że to nie ja, że to zazdrość. Nie chodzi o to, że jest taki osobnik na świecie, któremu się poszczęściło, tylko o to, że o tym przeczytałem. Przeczytałem i zdjął mnie strach, bo to ja mogłem się znaleźć w takiej sytuacji (gdybym był kiedyś w USA i zachciałoby mi się akurat wypełnić kupon, no i że bym trafił z cyferkami)...

środa, 3 lutego 2021

41. O pogarszaniu się wzroku i telewizorach

   Czas goi rany - to dobrze. Ale czas również powoduje starzenie się materiału - szkoda. Chciał, nie chciał, nadszedł na mnie czas. Czas, żeby się rozejrzeć za okularami. Jak na mnie przystało, pierwszą rzeczą jaką robię, może nie najważniejszą, ale od tego przeważnie zaczynam w tego typu przedsięwzięciach, jest rozmyślanie, jaką część majątku stracę, jaką część moich pieniędzy będę musiał oddać za daną usługę lub towar, czyli ile będę musiał zapłacić...

poniedziałek, 18 stycznia 2021

40. O wiatrach w autobusie i przeczekaniu

    Ostatnio jak jeżdżę autobusem to się wnerwiam. W zasadzie zawsze się wnerwiam jeżdżąc autobusem, bo zawsze coś mi nie pasuje, ale teraz doszedł jeszcze jeden powód. Dokładnie mówiąc, to nie wiem, czy to jest wina przewoźnika, czy może ja nie potrafię docenić starań jakie są czynione, żeby podróżowało mi się lepiej, bezpieczniej i zdrowiej, zgodnie z powszechnie obowiązującą w UK normą "health and safety" (czyli właśnie zdrowie i bezpieczeństwo). Niech potencjalny czytelnik sam osądzi...

wtorek, 5 stycznia 2021

39. O granicach i cielakach

   No i jednak trochę pokolędowałem. Kudłaty się zlitował i w święta Bożego Narodzenia, w Anglii, pozwolił śpiewać w kościele. Dokładnie i konkretnie w same święta, bo już 27-go w niedzielę dyspensa wygasła i znowu msza święta tylko recytowana. Dobre i to...

środa, 23 grudnia 2020

38. O długości żywota i przepisach świątecznych

   Święta za pasem. Chodzę sobie po moim mieście w Anglii, jeżdżę samochodem albo w najgorszym wypadku komunikacją publiczną i obserwuję co się dzieje. W sklepach wzmożony ruch, przed sklepami kolejki jak w Polsce za komuny, tylko tym razem z powodu innej zarazy (tej chorobowej, nie systemowej) i związanym z tym ograniczeniem, co do liczby klientów wewnątrz. Nieodłącznym elementem tego okresu dla wyznawców pewnych (nie wszystkich) religii i ateistów (też nie wszystkich) jest choinka...