sobota, 20 czerwca 2020

19. O liście i karcie

   Ostatnio dostałem list elektroniczny od mojego polskiego banku (w sensie - umieszczonego w Polsce, w sensie - jego oddziały są w Polsce; jakiej narodowości są jego właściciele, oraz w którym raju podatkowym firma jest zarejestrowana - Bóg raczy wiedzieć), czyli e-mail, którego nazwę przemilczę (banku), bo takie mam zasady, a których to zasad aż mnie korci, żeby teraz nie przestrzegać, ale banków zawsze się bałem, więc jednak nazwy nie wymienię. Bank ów, a właściwie ludzie reprezentujący go, mogliby mnie pozwać za to do sądu. Nie jestem bukmacherem, ani nigdy nie korzystałem z ich usług, ale gdybym miał obstawiać, to raczej bym postawił wszystkie swoje oszczędności na moją przegraną. Ewentualne odszkodowanie łatwo byłoby uzyskać, przecież trzymam u nich swoją kasę - zrobiliby tylko przelew na własne konto

sobota, 13 czerwca 2020

18. O krawatach i ewolucji

   Nie chciałbym, żeby czytający moje pisanie odnieśli wrażenie, że widzę tylko negatywne aspekty naszej obywatelsko-homosapiensowej egzystencji. Dostrzegam także pozytywne przemiany, żeby nie było, że nie, i cieszę się niezmiernie z ich istnienia, chociaż wnerwiam się, że wdrażane za późno i za wolno. Ostatnio w Polsce, zarówno w telewizorze jak i "na żywca", widuję bardzo poważnych osobników, biznesmenów (jedno drugiego nie wyklucza) ubranych w garnitur, jadących rowerem lub poruszających się "z buta", z plecakiem i jeszcze na dodatek w kasku (rowerzyści).

sobota, 6 czerwca 2020

17. O teorii prędkości i matematyce

   Jechałem sobie ostatnio samochodem, trochę się rozglądałem po angielskich ulicach i poboczach, i się wkurzyłem. Nie po raz pierwszy zresztą w tej samej sprawie. Wielokrotnie widzę i za każdym razem z tą samą mocą irytuje mnie pewna reklama czy też hasło, nie wiem jak to nazwać. Wymyślona przez tutejszy council (czyt. kansil) czyli urząd miasta. A w zasadzie jego treść: "A little bit slower, a whole lot better" - co w wolnym tłumaczeniu znaczy: "troszeczkę wolniej, ogromnie dużo lepiej".

sobota, 30 maja 2020

16. O granicach wytrzymałości i przeznaczeniu

   Znowu zamierzam kupić coś na popularnej platformie zakupowej, nazwijmy to PPZ (nie podam prawdziwej nazwy, żeby nie reklamować) w angielskim internecie i najprawdopodobniej się znowu wnerwię. Dlaczego w ogóle kupuję cokolwiek tam, gdzie króluje tandeta? To jest dość trudne pytanie, a właściwie odpowiedź na nie.

sobota, 23 maja 2020

15. O włosach i kiełbasie

   Ostatnio pomagałem żonie nabyć, drogą kupna, urządzenie do układania/modelowania (z grubsza rzecz biorąc) włosów i się zadumałem. Chodzi o nazewnictwo. Rzecz dotyczy tzw. suszarko-lokówki. Jest to takie coś co czesze włosy, względnie nakręca, jak zwykła lokówka, ale dodatkowo się obraca elektrycznie i dmucha gorącym, ciepłym lub chłodnym powietrzem (w tym ostatnim przypadku mamy raczej do czynienia z chłodziarko-lokówką).